Re: zmiana grupy przedszkolnej
Bez kategorii / 8 grudnia 2012

Trudno mi coś „wyciągnąć” z synka, jeszcze nie jet za bardzo wygadany. Wspomina kilka imion dzieci. Pani psycholog twierdzi, że dziecko nie ma się z kim bawić, bo chłopcy go do siebie nie dopuszczają, a do dziewczynek nie garnie się. Ale ta nagła sprawa jest o tyle dziwna, że przez pierwsze dwa miesiące pobytu synka w przedszkolu (od kwietnia) regularnie dopytywałam się Pań, czy bawi się z dziećmi. Odpowiadały że tak, a dyrektorka w czerwcu mnie uspokoiła, że dziecko się bardzo dobrze zaaklimatyzowało. Potem już nie dopytywałam, a wychowawczyni ani słowem na ten temat się nie wypowiedziała. Natomiast skarżyła się, że mnóstwo z nim pracy, bo reszta dzieci już się sama ubiera – jego trzeba uczyć; na zajęciach jest rozkojarzony, mało mówi, kiepsko rysuje. Trzeba mu wiązać buty (nosi ala ortopedyczne). Symptomatyczne jest to, że w przedszkolu ostatnio powstała druga grupa 3-latków, ale mniej liczna. W związku z tym nie wiem do końca, czy chodzi o to, ze dziecko się nie zaaklimatyzowało, czy też o to, że pojawiła się możliwość „pozbycia się” do drugiej grupy dziecka, które wymaga wzmożonej pracy. Nie mam jak sprawdzić, czy synek dobrze się czuje w przedszkolu, bo jeszcze mało mówi. Jakiś miesiąc temu mówił tylko,…

Re: 4 latka z pieluchą w nocy
Bez kategorii / 16 października 2012

nie wiem czy ci pomoge, ale moja nie ma pieluch nocnych od czasu jak skończyla 3 lata i 4 m-ce. To juz jest prawie pól roku i w tym czasie zsikała się w nocy raz -dwa razy. Czesciej jej zdarza sie zsikac w dzień, bo zapomni, bo sie bawi, bo ryczy, itp. mamy strategie taką, ze przed pójściem do łózka idzie siku. Picia jej na kolacje nie ograniczamy. Może jest cos tez w tym, że dziecko odpieluchowane póxno, wczesniej kończy nocne sikanie. nasza sie odpieluchowała dopiero jak poszła do przedszkola, a i tak wypadki dzienne potem jej sie zdarzały i zdarzają. — tutiturum

Re: jakie zabawki dla dwulatki?
Bez kategorii / 16 sierpnia 2012

Moja córka, 25 m-cy obecnie bawi się klockami, różnymi figurkami, lubi książeczki, rysowanie (kredą po murze/chodniku, kredkami po ścianie ). Może kup matę wodną, fajna sprawa, przymierzam się do kupna, starsza córka miała i bardzo lubiła. Fajne są też przybory kuchenne (garnki, łyżki) może bawić się w gotowanie, wózek dla lali lub np rowerek biegowy.

przedszkole – dylemat
Bez kategorii / 4 sierpnia 2012

Dawno nie prosiłam o radę ale mam dylemat i ciekawa jestem Waszych opinii.. Chcemy zapisać syna (2l) do przedszkola. Państwowe odpadają, więc zostają tylko niepubliczne. Oboje pracujemy – mąż na 4 zmiany w miesiącu (na 6rano, na 12, na 18 i na 24) ja pracuję jako przedstawiciel, jeżdżę po Śląsku raz wracam wcześnie, raz znów nie ma mnie od rana do 20.00. Mamy w okolicy, 15 min piechotą (to plus bo jak my nie będziemy mogli to praktycznie cała rodzina da radę, nawet bez samochodowa babcia) jedno pryw przedszkole – malutkie, 14-15 dzieci, 3 panie (z czego częściej są w dwie w pracy) Przedszkole to 2 pokoje zabaw, 1 do spania, łazienka i kuchnia, ogród (ślizgawka, huśtawka i piaskownica) Dzieci w przedszkolu do lat 4. Niby wszystko ok ale jakoś średnio przypadło mi do gustu. Ładnie, czysto, panie młodziutkie z „zapałem” ale … kuchnia otwarta (aneks kuchenny w korytarzu pomiędzy pokojami a łazienką) dzieci biegają, czajnik się wyłączył a obie Panie nas zagadują w pokoju obok, czajnik z wrzątkiem stoi. Moje dziecko nie wchodzi samo do kuchni więc nie wiem czy w takiej sytuacji nie wpadnie na jakiś „super” pomysł. Kurcze, mają zaufanie do maluszków że nic się nie stanie….

Re: polskie dziecko na emigracji
Bez kategorii / 21 czerwca 2012

zgadzam sie po czesci z tym, co pisze donkaczka. wlasciwie w duzej czesci, bo skoro dziewczynka nie ma problemow z j. polskim, ma duzy kontakt z dziecmi polskimi, to moze to byc przypadek troche podobny do tego, ktory opisalam wczesniej. moze byc tak, ze dziecku po prostu latwiej jest porozumiewac sie w jezyku, ktory lepiej zna, wiec nie szuka specjalnie kontaktu z angielskimi dziecmi, tylko bawi sie z polskimi. nie chodzi tylko o ilosc godzin w przedszkolu, ale o kontakt z jezykiem w ogole. na miejscu autorki watku postaralabym sie ograniczyc kontakt z polskimi dziecmi na codzien. to automatycznie zwiekszy kontakt z angielskim, bo nie bedzie miala innego wyjscia, jak bawic sie z dziecmi angielskimi. moj starszy syn w wieku tej dziewczynki nie mial nawet polowy tych godzin w przedszkolu, ale to mu nie przeszkodzilo w nauce jezyka, bo jesli chcial chocby pobawic sie z kims na podworku, to MUSIAL porozumiec sie po szwajcarsku. jak czegos nie wiedzial, to pytal mnie, jak to powiedziec i wracal do dzieci. taka sytuacyjna, „praktyczna” nauka jezyka idzie naprawde blyskawicznie. z najma sie natomiast nie zgodze. raczej watpie, ze jej dzieci sa dwujezyczne i pewnie za jakis czas w ogole nie beda mowic po…

Re: 2-letnia dziewczynka boi sie BARDZO mezczyzn.
Bez kategorii / 17 czerwca 2012

NIe wierzę!-„jajka „sobie robisz z problemu,jakie ma dzieciątko.Rada dla Mamy-tłumaczyć,że „przykładowy pan,”chciał zobaczyć,jak się np.bawi,co robi,próbować oswajać z obcymi,ale nie zmuszac do kontaktów,bo niestety niebezpieczeństwo zawsze istnieje.Ja swojego wnuka (za parę dni 2-latek)uczę(nie ma problemów z kontaktami z innymi osobami,jest az za ufny),że nie może z nikim obcym się oddalać,że moglibyśmy się przez to zagubić i nie mógłby trafic do domku(nie chce go wystraszyć,ale nie chce też by zbyt ufał obcym),Kontakty z innymi dla niektórych dzieci są problemem i muszą one po maleńku oswajać się z istnieniem poza bliskimi osobami innych osób,to my dorosli jesteśmy odpowiedzialni za te kontakty.

Re: adaptacja trzylatka
Bez kategorii / 13 czerwca 2012

koleżanka jak chodziła na adaptację z córką to nawet do lezakowania się z nią ułozyła pewnie by się zdrzemneła, ale personel zaprotestował. Część dzieci przyszła z dwójką rodziców, rodzice biegający za dziećmi > po placu zabaw, ciągłe pomaganie przy najprostszych zabawach ja to obserwuję na placu zabaw, matka w piaskownicy bawi się lepiej niż dziecko, głośniej sie smieje, krzyczy, narzuca w co się bawic, gdzie patrzec, dla mnie jest to śmieszne.

Re: jak oduczyć trzylatka zabaw siusiakiem?
Bez kategorii / 25 maja 2012

tzn tak, nie wiem czy dobrze rozumiem, ze dziecko bawi sie siusiakiem bardzo czesto w ciagu dnia, codziennie, nie zwracajac uwagi na inne osoby? Wez pod uwage ze musisz mu wytlumaczyc ze nie moze tego robic w przedszkolu, na ulicy, w autobusie, ze musi miec czyste raczki i ze nie zdejmujemy majtek w miejscach publicznych Jezeli to sporadyczne, czyste zainteresowanie to oczywiscie jest to normalne

Re: 3 latek i zero zabawy
Bez kategorii / 8 marca 2012

To co robi? Mój synek kończy 3 lata 15 kwietnia i cały czas się w coś bawi. Sam sobie (i mnie) różne zabawy wymyśla. Bawi się samochodami, klckami Lego (bardziej figurkami niż budowaniem z klocków), bawi się jedzeniem z plastiku i materiału – robi misom grilla albo przyjęcia urodzinowe… Potrafi się godzinę bawić jakąś pierdułką – np. ciasteczkami na niby które ulepiliśmy z ciastoliny, albo patykiem. Dużo bawimy się razem – robimy teatrzyki, najpierw sami z papieru robimy postaci (dziś do wierszy Brzechwy ‚Pomidor’ i ‚Arbuz’, bawimy się w statek piracki, w chowanego, tańczymy, układamy puzle, gramy w gry Granny itp. Synek nie chodzi jeszcze do przedszkola tylko na godzinne zajęcia 3x w tyg. Ma dużo kontaktu z innymi dziećmi i jak tylko odwiedzają go koledzy to zamykają się w jego pokoju i potrafią godzinę się bawić! To samo na placu zabaw. Oczywiście oprócz tego ogląda też TV, ale raczej na dobre mu to wychodzi bo potem mam więcej pomysłów do zabawy —

mały sadysta.. ;)
Bez kategorii / 8 marca 2012

Nie wiem, co mam zrobić, żeby mój 1,5roczny synek załapał, że kiedy bije mamę, to sprawia jej tym ból i nie jest fajnie… Młody ma w zwyczaju gryzienie mnie, szczypanie, czasem bicie (tzn, nie wiem, czy on w ten sposób nie próbuje mnie pogłaskać, ale jak podejdzie i strzeli mnie w twarz, to ostatnią rzeczą, o jakiej myślę są pieszczoty…) i jego popisowy numer ciągnięcie mnie za włosy (a jak np zmieniam mu do tego pampersa, to jeszcze zaczyna kopać. ) To może idiotyczne, ale ja na prawdę nie umiem sobie z tym poradzić, niby roczniak, ale on nie ma wyczucia, więc jak już coś robi, to z całej siły, dodatkowo często nie umiem się uwolnić od jego „zabawy”. Najgłupsze jest to, że on ma przy tym lepszy ubaw, niż przy teletubisiach. I każda moja reakcja, kończy się jego śmiechem i ponowną próbą czegoś tam mi zrobienia. Próbowałam tłumaczyć, na spokojnie i stanowczo, mówić nie wolno, pokazywać, że mamę boli, to co robi, udawać płacz, a nawet krzyknąć i nic. Kupa śmiechu i tyle. Domyślam się, że pewnie taki etap i kiedyś tam mu minie, ale co mogę zrobić, żeby w końcu jakoś zrozumiał, że to mnie nie bawi??? —…