Re: nowicjusz w przedszkolu
Bez kategorii / 1 sierpnia 2012

Mój syn w zeszłym roku startował w maluchach jako 2,5 latek. Panie z wieloma rzeczami pomagały, ale wiele też wymagały. Cała grupa do jedzenia miała zakładane śliniako-fartuszki, więc rozlewanie nie było problemem. Mój syn był dokarmiany przez panią pomimo że w domu sam je. Do spania zakładali mu pieluchę. Pomagali w ubraniu rajstop, bluz, kurtek, zimowych butów. Z podcieraniem nie ma problemu, bo syn nie załatwia się w p-kolu. Jak się posikał, albo zalał jedzeniem to panie przebrały. Z perspektywy czasu myślę, że nie trzeba się przejmować samoobsługą tak bardzo. Dużo poważniejsza sprawa to adaptacja w grupie i łapanie infekcji.